Co robić po diecie?

Były „prawie” dwa tygodnie według dr Dąbrowskiej, a po diecie trzeba pamiętać o kilku ważnych sprawach – dla mnie jest to istotne aby nie zrobić czegoś na zasadzie: OK, skończyłam oczyszczać organizm – to zjem czekoladę i popiję słodką śmietanką ;)  o nie nie nie nie Postanowienie mam nadal takie: – zero ziemniaków – zero…

Dzień dwunasty – dieta dr Dąbrowskiej – dniem ostatnim

Wczoraj pomagałam przygotować jedzonko na parapetówę mojej nalepszejszej przyjaciółki i plan był taki aby się nie wyłamywać – bo jak to będzie wyglądać. Zrobiłam szarlotkę i chyba pierwszy raz wyszła tak smaczna. Ale ta dieta też otowrzyła mi oczy. Zawsze dawałam cukier do jabłek. Jednak stwierdziłam, że wolę kupić bardziej słodkie jabłka i zrobić ciacho…

Dzień jedenasty – dieta dr Dąbrowskiej

Piątek był bardzo spokojny kulinarnie Już sama nie pamiętam co się działo – tak to jest jak się na bieżąco nie uzupełnia. Przed pracą – standard: herbata miętowa W pracy – 3 jabłka,  2 pomidory Po pracy – sok z grejpfruta świeżo wyciskany i jak wróciłam do domu zjadłam 3 truskawy (takie moje wyłamanie kolejne)…

Dzień dziesiąty – dieta dr Dąbrowskiej

Jakoś już się tak nauczyłam przez ten czas, że do godziny 17:00 jem tylko jabłka, grejpfruta i jakieś rzodkiewy. A po pracy wielki kubek świeżego soku z marchewki i jabłek. A potem jakieś niesamowicie smaczne danie. I właśnie tego dnia była jedna DYSPENSA. Skusiły mnie truskawy – jednak szału nie było –  i jak zjadłam…

Dzień dziewiąty – dieta dr Dąbrowskiej

Ten dzień obył się bez sportów, ponieważ miałam troszkę pracy i stwierdziłam, że nie ma co szukać rozpraszaczy. zostałam w domu W nawyk weszły mi śniadania w postaci herbaty z mięty, kilku jabłek (czasami jedno, czasem 3) i grejpfrut i szczerze? wystarcza mi to do 17:00. Zjadłam po pracy zupę z kalafiora, brukselki i marchewki…

Dzień ósmy – dieta dr Dąbrowskiej

Wczoraj zapomniało mi się wrzucić wpisu więc dziś uzupełniam. Już mogę powiedzieć „dzień jak co dzień”. W pracy standard – jabłka, pomidorek i wyciskany sok z jabłka i grejpfruta -400 ml. i herbata miętowa. Obiad – nic innego jak zupa kalafiorowa z koperkiem – i to chyba po niej bolał mnie brzuch😦 Kolacja – jako…

Dzień siódmy – dieta dr Dąbrowskiej

Wszyscy pytają jak wytrzymujesz jedząc same warzywa,jabłka i grejpfruty… A no wytrzymuję – bo wiem czego chcę i wiem, że chcę się lepiej czuć a ta dieta właśnie w tym pomaga. Przed sekundą wróciłam z fitness i nie wiem cóż to była za nazwa zajęć ale lekki wycisk był więc w niektórych momentach leżałam i…

Dzień szósty – dieta dr dąbrowskiej

Jaka była niedziela? Przez myśl przechodziło mi podjadanie ale wiedziałam, że jak już tyle czasu mi się udało  to nie ma sensu tego psuć. Więc obracałam się jedynie w zapachach. Na śniadanie zjadłam jabłka, kapustę kiszoną i sok ze świeżej marchwi z jabłkiem i cytryną – nie ograniczałam się w ilościach – jak czułam się…

Dzień piąty – dieta dr Dąbrowskiej

Ciężki dzień? Ciężko powiedzieć. Rano oglądałam Master Chef – juniorów i byłam pełna podziwu dla dzieciaków, które przygotowywały smaczności. Jak zobaczyłam jak jedna dziewczynka robi ptysie uświadomiłam sobie, że nigdy ich nie robiłam i miałam wielką ochotę je zrobić o ich jedzeniu nie było mowy. I chyba ten wpis to nie miejsce na to aby…

Dzień czwarty – dieta dr Dąbrowskiej

Już wczoraj nie dałam rany uzupełnić wpisu bo byłam na imprezce urodzinowej, o wodzie, jako kierowca😉 A  jak wyglądał cały dzień? W biegu jak zawsze, praca na 8:00, szkolenie dla handlowców. A później maile, telefony  i szybki wyskok do warzywniaka po jabłka i świeżo wyciskany sok z jabłkowo-marchewkowy. Tak dużo się działo, że nawet nie…

Dzień trzeci – Dieta dr Dąbrowskiej

Dzień zaczął się bardzo ciężko. Zawsze rano piję miętową herbatę – a dziś zorientowałam się, że się skończyła i wypiłam zieloną. Chyba nie jest wskazana o poranku – bo skończyło się na UWAGA UWAGA – na wymiotowaniu. Ale po tym już było dobrze. Pojechałam na spotkanie  na 9:00, około 11:00 wróciłam do pracy i zjadłam…

Dzień drugi – dieta dr Dąbrowskiej

  Nie wiem czy silna migrena była spowodowana wczorajszym dniem warzywnym. W nocy obudziłam się z takim bólem, że nie mogłam zasnąć. Zażyłam prochy  i zasnęłam.  A rano było jeszcze gorzej – kolejna tabletka i ledwo poszłam do pracy. W pracy było jeszcze gorzej i chciałam wrócić do domu jednak dałam szanse aptece i kupiłam…