Dzień piąty – dieta dr Dąbrowskiej

Ciężki dzień? Ciężko powiedzieć.

Rano oglądałam Master Chef – juniorów i byłam pełna podziwu dla dzieciaków, które przygotowywały smaczności.

Jak zobaczyłam jak jedna dziewczynka robi ptysie uświadomiłam sobie, że nigdy ich nie robiłam i miałam wielką ochotę je zrobić o ich jedzeniu nie było mowy.

I chyba ten wpis to nie miejsce na to aby o nich pisać bo apetyt rośnie. Ważne jest to, że podczas gotowania gdy się nie je tego – nie można próbować. Ja już chyba tak swoją psychę wytresowałam, że jakieś podjadania dla mnie wszystko by  zawaliły, a mi zależy na tym aby oczyścić moje bebechy a nie na tym aby siebie oszukiwać.

Jak się czuję po tych pięciu dniach?

Plusy:
– poprawiła mi się cera
– czuje się o niebo lżej
– nie czuję takiego głodu, że zjadłabym konia z kopytami
– czuję chęć do tego aby z niej nie rezygnować

Minusy
– ból głowy
– lekkie osłabienie

Czym się zajadałam?

Na śniadanie jadłam jabłka pieczone z cynamonem, zrobiłam sok z marchewki z cytryną.
Obiad: zupa pomidorowa  (koncentrat, przecier, seler naciowy, marchew, koperek, pietruszka, sól i pieprz). A później poleciałam na godzinkę do Aqua Parku.

A na kolację: kapusta kiszona z marchewką, jabłkiem i cebulą.

W międzyczasie oczywiście trzeba było podjadać. Robiąc ptysie zajadałam grejpfruta, a ładując do nich krem podjadałam kapustę kiszoną. Najśmieszniejsze było jak bym moment, że chciałam oblizać palce i i i i nagle zapalała się żarówka STOP. Palce wytarte w ścierę i działamy dalej.

Ten dzień też jest sukcesem – bo siedząc w domu robiąc smaczności nie pozwoliłam sobie na to aby TO WSZYSTKO ZJEŚĆ 😉

Reklamy

2 Comments Add yours

  1. Galantyna.pl pisze:

    Dieta na pewno by mi się przydała…ale brak mi samozaparcia…ciekawa jestem, jak po takim menu z Twoja przemianą materii…kapusta kiszona, grejpfrut, jabłka, marchew…ja przy takiej diecie zamiast na basenie musiałabym przesiadywać non stop w toalecie:)

    1. moimsmakiem pisze:

      Szczerze? Nie ma tragedii. Organizm się przyzwyczaja do takiego jedzenia i jakoś tak lepiej to wszystko idzie i organizm bardzo się oczyszcza i dużo lepiej człowiek się czuje, choć na początku jest to zmęczenie.
      Zaraz idę do sklepu po marchewki i nie ma dla mnie słowa NIE CHCE MI SIĘ. oj nie nie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s