Wrocław: Samos Pizza – Gyros

Samos Pizza – Gyros

al. Pracy 27  Wrocław

Wczorajszy dzień pracy skończył się wcześniej. Finał nastąpił o 15:00, a potem przyszedł czas na przyjemności.  Jedzonko, wylegiwanie się na kocyku w parku, basen, spożywanie świeżo wyciskanego soku…  Ale może lepiej będzie jak skupie się na gyrosiarni, którą pamiętam sprzed kilku lat, do której chodziłam jak mieszkałam w pobliżu tego miejsca.

Tak się stało, że wybraliśmy się do Somosa i smak samego gyrosa mnie nie zaskoczył – co wcale nie znaczy, że było źle. Wręcz przeciwnie – smak nie zmienił się od kilku lat więc fajnie, że trzymają się stałego przepisu i tam samo doprawiają mięsiwo.  Bardzo dobre jedzonko, jednak nie powiem, że to jest najlepszy gyros w mieście, choć porcje wielkością zaskakują.

A co z tą pizzą?  Była smaczna bo z gorgonzolą 🙂 (ale nie zapominajmy o tym, że byłam głodna 🙂 ) i jedyna uwaga jest taka, że ciasto było za grube i była mało wypieczona – pozostaje to kwestią tego co kto lubi. Jeżeli ktoś się zapyta czy poszłabym tam jeszcze raz – odpowiem: ALEŻ OCZYWIŚCIE 🙂

Najedliśmy się jak smoki mimo tego, że zamówiliśmy jednego dużego gyrosa i małą pizzę. Polecam pójście tam na „głodzie”.

 

Reklamy

2 Comments Add yours

  1. Aga pisze:

    dobrego gyrosa polecam Ci w hali tęcza. madagaskar, zawsze świezo i smacznie 🙂

  2. mARCIN pisze:

    Właściwie to nie wiadomo jak to ocenić, bo dla mnie Samos to już speluna, a nie miejsce do spożywania posiłków. W najgorszych czasach PRL-u, na Dworcu Głównym, była lepsza atmosfera i jedzenie.

    Po pierwsze gratuluję właścicielom pracowników: zwłaszcza wytatułowana i chamska mimoza na kasie, która pomyliła moje proste zamówienie i ….strzeliła focha, że się nie zgadzam zjeść tego co jej wygodnie (serio!). Nie wiem kto dziś uwierzy, że w dzisiejszych czasach można do klienta w takiej sytuacji robić obraźliwe miny za jego plecami, przy wtórze jakiś (zapewne równie obraźliwych) uwag innego pracownika mamrotanych za jej plecami.

    Jedzenie które dostałem potwierdza, że należało wyjść stamtąd natychmiast po tym zachowaniu które najlepiej opisuje cały ten „lokal”: frytki to nasączona tłuszczem najtańsza tektura i garstka spalonego na wiór pseudo mięsa. Właściwie tylko surówka była do zjedzenia, bo coś nazywanego tam sosem litościwie nie opiszę – NIGDY WIĘCEJ!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s