Giselle – french bakery cafe

ul. Szewska 27
50-139 Wrocław
www.facebook.com/giselle.cafe.bistro

Jakiś czas temu rozmawiałam z moją Klientką z biura nieruchomości i tak zeszłyśmy na temat fajnych miejsc  we Wrocławiu. Zapytałam się gdzie jada i jakie miejsca może polecić. Powiedziała, że całkiem niedawno została otworzona kawiarnia  Giselle – french bakery cafe. Jak zaczęła mi opowiadać o tym jak smaczna jest tam kawa stwierdziłam: OHO! muszę się tam wybrać. Sama nazwa mnie zaciekawiła i faktycznie tak jak się dowiedziałam – na miejscu wypiekane jest pieczywo!

Tak właśnie się stało, że wczoraj umówiłam się z Agatką aby wybrać się na herbatę – tak tak już któryś dzień z kolei nie piję kawy i hardo się tego trzymam 🙂
Oczywiście byłyśmy głodne, jednak informacji o tym co za smakołyki można zastać w Giselle nie dostałam – wiedziałam, że jest tam wyśmienita kawa i wypieki.

A co! zawsze można sprawdzić – pomyślałam.

Dzień wcześniej napisałam do właścicielki maila z pytaniem czy nie będzie problemu abym zrobiła kilka zdjęć ich lokalu – dostałam bardzo miłą odpowiedź z zaproszeniem.

Po wejściu do lokalu  zobaczyłam uśmiechniętą kobitkę za blatem. To właśnie ona  była właścicielka lokalu.
Oczywiście przedstawiłam się i powiedziałam, że to ja pisałam maila odnośnie zrobienia zdjęć kawiarni.
Myślałam, że na tym się skończy. Wypijemy herbatę i pójdziemy. Okazało się zupełnie inaczej…

Historia, która została opowiedziana o tym jak powstało to miejsce – mnie osobiście niesamowicie urzekła. Kroki jakie były wykonane aby spełnić swoje marzenie – otworzyć francuską kawiarnie. I to nie tylko z zamiłowania do Francji – widać było chęć podzielenia się swoją pasją z innymi.

Wcześniej nie spotkałam się z tym, że WŁAŚCICIELKA lokalu obsługuje z uśmiechem gości, sprząta stoliki i zawsze potrafi doradzić – bardzo miły akcent.

Może teraz o smakach, które zastałyśmy…
Popołudnie zaczęłyśmy od herbaty, która nie jest podawana w torebkach,  jest mieszkanką kilku różnych smaków – ja piłam mieszankę z trawą cytrynową  – niesamowity rześki smak.
Agata wypiła cappuccino – z kawy Giselle – tak tak, mają swoją kawę! Składa się z trzech rodzajów arabiki. – Przyznaje się – spróbowałam! Tak po cichu mogę powiedzieć – nie kosztowałam lepszej!

Po kawce zainteresowała nas karta a w niej zupełnie inne sałatki – nie było greckiej, cesar czy innej standardowej, którą można dostać  praktycznie w każdej restauracji.

Ja zajadałam się sałatką z serem camembert z żurawiną z mieszaną sałat… A do tego były ciepłe – tak tak, świeżo wypiekane bułeczki! Najadłam się jak smok i faktycznie muszę przyznać – że nie była ona oblana standardowym dressingiem tylko miała w sobie jakąś sekretną recepturę. Może kiedyś się dowiem 🙂

Agata zajadała się sałatką z szynką parmeńską, rukolą, parmezanem i suszonymi pomidorami. Bułeczki – oczywiście również znalazły się w zestawie.

Ceny absolutnie nie raziły oczu – warto! warto! warto!
Oczy moje wędrowały po różnych ciachach i słodkościach jednak wiedziałam, że już nic nie zmieszczę 😦

Wiem, że będzie jeszcze nie jedna okazja aby tam się wybrać!!!

Właścicielka, porozmawiała z nami i zdradziła kilka ciekawostek odnośnie historii ekspresu do kawy czy tego, że sama piecze różne pyszności do kawiarenki.
Sałatki to też autorska inicjatywa.

Po takiej wizycie człowiek przekonuje się, że są miejsca do których jest włożone serce i chęć dzielenia się tym co samemu udało się wypracować. Jak usłyszałam, że po zamknięciu właścicielka jeszcze będzie piec ciasta – pomyślałam – skąd kobitka bierze energię – jednak uśmiech z jej twarzy nie znikał bo wiedziała, że takimi działaniami sprawia przyjemność innym i chce się tym dzielić!!!

Więcej smaczków nie będę zdradzać – ponieważ o tym będziecie się dowiadywać na bieżąco na facebooku 🙂

Reklamy

6 Comments Add yours

  1. Baba Jedna pisze:

    To ja też się tam muszę wybrać 🙂

  2. moimsmakiem pisze:

    Oj polecam polecam 🙂 A troszkę do spróbowania jeszcze tam jest 😉

  3. karmel-itka pisze:

    lubie takie przytulne miejsca.
    a po Twoim opisie mam ogromna ochote tam wpasć!
    Szkoda tylko, że mam tak daleko..

    1. moimsmakiem pisze:

      Ha! jednak wybierając się do Wrocka – będziesz już wiedziała do jakiego miejsca się udać 🙂

  4. Zniesmaczony pisze:

    Miejsce, które zdecydowanie odradzam, a to z uwagi na dżem, który podawany jest w dużych słoikach i z którego wcześniej jadła juz niezliczoną liczba gości. Brawo dla właścicielki, bo to najszybsza droga do ściągnięcia sobie na głowę sanepidu.
    Jak sobie uświadomiłem, ze przede mną ktoś już nakładał sobie dżem na swojego obślinionego croisanta, to aż mnie zemdlilo. Moze niektórym to nie przeszkadza, ale ja wole sie niczym nie zarazić. OBLECHAAAAA!

  5. Kimbus pisze:

    Byłem spróbowałem i będę wracał : )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s